Złożyć rezygnację i mimo tego zachować nadzieję…

Od końca kwietnia na tej stronie nie pojawiły się żadne nowe wpisy. Taka przerwa zdarzyła mi się już wcześniej — i wtedy jej przyczyna była dość dramatyczna. Tym razem w sferze osobistej żadnego dramatu nie ma — z Tatianą razem jesteśmy szczęśliwsi, niż jakkolwiek mogliśmy mieć nadzieję — jednak jeśli chodzi o powołanie i pracę, to zdecydowanie mamy „temat”:

W miniony poniedziałek, 22 grudnia, złożyłem Radzie Bread of Life swoją rezygnację, ze skutkiem na koniec marca.

Takie decyzje nie zapadają z dnia na dzień. Od maja, gdy zaczęły narastać napięcia, coraz trudniej było pisać tutaj radosne historie, wiedząc, że w każdej chwili mogą zostać dogonione przez rzeczywistość.

W maju wszystko wyglądało jeszcze na temat czysto organizacyjny — napięcia dotyczyły zarządzania finansami, gdzie widziałem potrzebę większej kontroli, ale byłem ograniczony przez istniejącą strukturę. Z czasem jednak w organizacji zaczęły się wyraźnie rysować dwa nurty. Niestety, w ciągu ostatnich dwóch–trzech miesięcy musiałem stwierdzić, że ja — wraz z moim zespołem w Poznaniu — reprezentowałem inny kierunek niż Rada, która ostatecznie ma decydujący głos.

A kiedy pojawia się tak istotna różnica zdań dotycząca struktury i rozwoju organizacji, konsekwencje są nieuniknione. Piszę to z bólem w sercu i częściowo także z niezrozumieniem, ponieważ całym sercem stoję za swoją wizją…

Ale również z wdzięcznością. Wdzięcznością wobec Tatiany za jej wsparcie zwłaszcza od momentu, gdy w lipcu bezpośrednio zaangażowała się jako pracownik Bread of Life, oraz za to, że zawsze była orędowniczką lepszej struktury i rozwoju.

I wdzięcznością wobec Fundacji Owoc Obfity w Warszawie, w szczególności wobec Krzysztofa Pimpickiego, a także wobec różnych konsultantów i pięciu innych liderów organizacji pozarządowych, z którymi wspólnie przeszliśmy intensywny proces mentoringowy ukierunkowany na rozwój organizacji. Ich wgląd i wsparcie miały również efekt przyspieszający.

Najbliższe trzy miesiące będą wyzwaniem. Nie tylko z potrzeby przekazania mojej roli jako lider Bread of Life — na ile to możliwe — w sposób bezbolesny, ale tym bardziej jako okres w którym będziemy musieli odkryć, jaki plan ma dla nas Bóg. Czy czekają nas nowe wyzwania w ramach Ewangelicznej Polski, gdzie od lat z wielką satysfakcją pełnię swoją rolę? A może zupełnie inne możliwości, wynikające z sieci kontaktów, którą mogłem budować w ostatnich latach? I jak Tatiana i ja będziemy to robić razem, każdy z nas wnosząc swoje unikalne talenty?

Wasze modlitwy będą dla nas bardzo cenne! A… będziemy was informować na bieżąco. 😊 Cisza radiowa dobiegła końca.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *